Czy cellulit istnieje? Czy cellulit nie jest piękny? Czy cellulit jest normalny?

image

W tym artykule zastanowimy się, czy "Cellulit jest absolutnie normalny", "Cellulit jest piękny", "Cellulit to wymyślona przypadłość, która nie istnieje" i czy należy "Pokochać swój cellulit", jak mówią niektórzy.

Piękno jest w oku patrzącego

Na początek to, co najłatwiejsze: "Czy cellulit nie jest piękny i czy nie powinniśmy go podziwiać"?

Jasne, na poziomie osobistym, jeśli kobieta uważa, że cellulit jest piękny i chce go utrzymać lub - czemu nie - nawet powiększyć, bo "jest piękny", to jest to jej wybór.

Podobnie na płaszczyźnie zawodowej, jeśli kobieta jest właścicielem firmy i zarządza nią, i chce wykorzystać zdjęcia z cellulitem w materiałach promocyjnych swojej firmy (np. marki odzieżowej), to jej wybór. Niektórym odbiorcom się to spodoba, a innym nie. Pozwólmy ludziom decydować, co im się podoba, a co nie.

To wolny świat. Poza tym piękno jest subiektywne. Jeśli więc ktoś uważa, że jego lub czyjś cellulit jest piękny, to dla niego tak właśnie jest, i na tym dyskusja się kończy. Nikt nie może mówić komuś, co jest piękne, a co nie.

To samo dotyczy nadwagi. Jeśli ktoś uważa, że piękne jest to, co chude, szczupłe, "przeciętne", krągłe, z nadwagą lub otyłe, to niech tak będzie. To wolny świat i każdy ma prawo do własnych opinii, upodobań i niechęci.

Żyjemy w wolnym świecie

I na odwrót, jeśli kobieta uważa, że cellulit jest nieestetyczny i/lub niezdrowy i chce zrobić z tym coś pozytywnego, np:

  • zdrowo się odżywiać - i w ten sposób poprawić swój stan zdrowia

  • ćwiczyć - i w ten sposób poprawić stan swojego zdrowia

  • więcej chodzić - i w ten sposób poprawić stan swojego zdrowia

  • pić mniej alkoholu - i w ten sposób poprawić stan swojego zdrowia

  • rzucić palenie - poprawi to stan jej zdrowia

  • zrezygnować z antykoncepcji chemicznej - w ten sposób uniknie się skutków ubocznych działania hormonów

  • zażywać suplementy zdrowotne - i w ten sposób poprawić stan swojego zdrowia

  • być może poddać się zabiegowi na cellulit - i w ten sposób poprawić stan zdrowia nóg

  • ogólnie dbać o swoje ciało, co doprowadzi do zmniejszenia retencji wody, stanów zapalnych skóry i cellulitu (a także stanów zapalnych całego ciała).

...to żaden samozwańczy zbawca kobiet / fotelowy działacz nie ma prawa zawstydzać ich ani zastraszać, by podporządkowały się jego politycznie poprawnym nakazom.

Żyj i pozwól żyć.

Jeśli większość kobiet ma dziś cellulit, czyż nie jest to normalne?

Jeśli u 90% kobiet w pewnym momencie życia pojawi się cellulit, to czy nie możemy powiedzieć, że "cellulit jest normalny" i nie powinniśmy nic z tym robić, bo i tak większość kobiet na niego cierpi?

Można się z tym spierać. Jednak ten punkt błędnie sugeruje, że: "powszechny" = "normalny".

Posługując się tą logiką, moglibyśmy powiedzieć, że plastik w oceanie jest czymś normalnym, ponieważ w dzisiejszych czasach jest on bardzo powszechny (występuje dosłownie wszędzie na naszej planecie, od wody z kranu, a nawet wody deszczowej spadającej w Londynie, przez Rów Mariański, po Himalaje i Antarktydę). Równie dobrze możemy dalej zaśmiecać planetę plastikowymi śmieciami, ponieważ mikroplastiki w wodzie są tak powszechne, że są "normalne".

Albo że rak, który dotyka dziś jedną na trzy osoby i jest "powszechny", jest "normalny". Jedzmy więc wszyscy śmieci, palmy jak kominy, unikajmy ruchu, zanieczyszczajmy planetę i spożywajmy wszelkiego rodzaju chemikalia.

Albo że choroby serca i udar mózgu, które są obecnie najczęstszymi zabójcami w świecie zachodnim, a więc są bardzo powszechne, są "normalne". A więc jedzmy dalej śmieci, pijmy, palmy i unikajmy ćwiczeń fizycznych. (Więcej o arogancji/ignorancji dzisiejszego świata zachodniego poniżej).

Wszystkie te rzeczy mogą wydawać się bardzo powszechne w tym momencie, ale nie są normalne. Są one po prostu tak powszechne, że niektórzy ludzie tak się do nich przyzwyczaili, że uważają je za "normalne".

Gdybyś żył w czasie wojny stuletniej, myślałbyś, że wojna jest czymś normalnym, bo to wszystko, co byś znał przez całe życie. Ale nikt tak naprawdę nie mówi, że wojna jest "normalna" czy dobra.

Oczywiście logika "powszechny = normalny" jest błędna. Powszechne nie jest równoznaczne z normalnym. To jest po prostu (chwilowo) powszechne.

Jeśli wszystkie kobiety mają precelulit, to czy w końcu u każdej pojawi się cellulit?

Jak już mówiliśmy w poprzednim artykule, wszystkie kobiety (i mężczyźni) mają"przedcelulitową" strukturę włóknistą na powierzchniowej tkance łącznej znajdującej się w ich hipodermie (najgłębszej części skóry).

Przy braku podskórnej retencji wody, nadmiernego gromadzenia się tłuszczu i zmian fizjologicznych, które następują po takim powiększeniu tkanki tłuszczowej (zapalenie, rozciągnięcie tkanki łącznej, rozpad tkanki łącznej, obrzęk, zwłóknienie), struktura ta jest albo w ogóle niewidoczna, albo ledwo widoczna przy próbie uszczypnięcia. Jest to stan przedcellulitowy. Jest to zjawisko naturalne i normalne.

Jak wspomnieliśmy powyżej, mężczyźni również mają taką strukturę, zwłaszcza jeśli są narażeni na działanie czynników estrogennych, takich jak:

  • ksenoestrogeny z tworzyw sztucznych i dodatków do żywności

  • estrogeny produkowane w komórkach tłuszczowych (tak, komórki tłuszczowe produkują estrogeny)

  • czy nawet hormony zmieniające płeć, jak u osób transpłciowych.

Z czasem struktura ta może przekształcić się w cellulit właściwy. U większości mężczyzn struktura ta jest jednak minimalna, a ponadto ukryta pod włosami, więc nie ma znaczenia estetycznego.

Tak więc cellulit rzeczywiście rozwinie się z precelulitu u większości kobiet i u niewielkiej mniejszości mężczyzn, ale TYLKO wtedy, gdy stosowana jest niezdrowa dieta/ćwiczenia/ogólny styl życia.

Skoro wszystkie kobiety mają cellulit wstępny, to czy cellulit nie jest normalny?

Podsumowując, chociaż precelulit jest powszechny u kobiet i całkowicie normalny, cellulit to zupełnie inna sprawa.

Setki milionów kobiet w częściach rozwijającego się świata, na które nie miał wpływu zachód i które prowadzą naturalny, zdrowy tryb życia, nie mają cellulitu i są tego żywym dowodem. To jest właściwie normalne.

Normalne jest coś, co spontanicznie występuje w przyrodzie i/lub coś, co jest zdrowe.

Czy ktoś nazwałby normalnym otyłego, niedołężnego, chorego na cukrzycę, cierpiącego na artretyzm lwa górskiego lub tygrysa? Czy świat zachodni całkowicie się pogubił? Czy wszystko musi być względne, nawet zdrowie? Czy ktoś nazwałby normalnym ptaka, który jest tak gruby i niesprawny, że nie może latać? Czy normalny byłby nawet otyły kot mieszkający w mieszkaniu w Londynie? To nie jest normalne, to jest znęcanie się nad zwierzętami.

Tak więc niezdrowe lub nienaturalne nie jest normalne. Jest przeciwieństwem normalności.

Wracając do naszego tematu, cellulit nie występuje spontanicznie w zdrowych populacjach na całym świecie i nie jest zdrowy(we wszystkich badaniach tkanki cellulitowej stwierdzono stan zapalny, obrzęk i zwłóknienie , do tego stopnia, że definicją cellulitu jest obrzękowe włóknisto-miażdżycowe zapalenie tkanki tłuszczowej, czyli stan zapalny tkanki tłuszczowej, któremu towarzyszy zwłóknienie i zatrzymanie wody). Tak więc nie, cellulit NIE jest czymś normalnym.

Cellulit, obok różnych chorób cywilizacyjnych, jest wynikiem tego, że człowiek w każdy możliwy sposób wypacza naturę i naturalny tryb życia:

  • siedzenie na krześle przez tysiące godzin rocznie

  • palenia kilku kilogramów papierosów rocznie

  • wypijanie litrów alkoholu rocznie

  • spożywania ogromnych ilości cukru i nasyconych / smażonych / uwodornionych tłuszczów każdego roku

  • i wystawiając swoje ciało na działanie okropnych sztucznych estrogenów, BPA i innych substancji zaburzających gospodarkę hormonalną, w tym mikroplastiku.

To właśnie dlatego ludzie mają cellulit (oraz zatrzymywanie wody w organizmie, cukrzycę, otyłość, choroby układu krążenia, starzenie się skóry, raka, Alzheimera i wiele innych tzw. chorób cywilizacyjnych) i nie jest to normalne.

Oczywiście precelulit, naturalna struktura ciała, i cellulit, niezdrowy, zdeformowany stan tej struktury, nie są wcale tym samym. Pre-cellulit nie jest cellulitem, a więc nie czyni cellulitu normalnym.

Cellulit: "choroba" estetyczna Zachodu świata dzisiaj

Kilka akapitów wyżej zadaliśmy pytanie: "skoro większość kobiet ma dziś cellulit, to czy nie powinniśmy uznać go za normalny"?

Jednak po przeprowadzeniu powyższej dyskusji staje się jasne, że bardziej pomocne byłoby przeformułowanie tego pytania, aby było nieco bardziej precyzyjne:

"Jeśli większość kobiet w krajach zachodnich ma dziś cellulit, czy nie powinniśmy uznać go za normalny u kobiet z krajów zachodnich, w dzisiejszym świecie?

Teraz wszystko staje się jaśniejsze.

My, w dzisiejszym świecie zachodnim, NIE jesteśmy całym światem i nie reprezentujemy całej ludzkości i historii ludzkości, więc nie powinniśmy być tak aroganccy, by przenosić nasze bolączki na całą ludzkość i całą historię i nazywać je "normalnymi".

Jak już wspomniano, na świecie żyją miliardy kobiet, które nie prowadzą sztucznego, niezdrowego trybu życia i które w ogóle nie cierpią z powodu cellulitu, niezależnie od wieku i genetyki (tak jest przynajmniej w większości krajów rozwijających się, gdzie stosuje się tradycyjną dietę i jest się bardzo, bardzo aktywnym fizycznie).

W rzeczywistości pomysł, że cellulit jest "normalny", wliczając w to miliardy kobiet w krajach rozwijających się, które nawet nie wiedzą, czym jest cellulit, jest przejawem zachodniej arogancji, typowej dla naszej ciasnej kultury.

Co więcej, w świecie zachodnim cellulit był minimalny lub w ogóle nie występował przez większą część historii, a "stał się czymś" dopiero w połowie XX wieku, wraz z pojawieniem się..:

  • siedzącego trybu pracy

  • szalonego wzrostu spożycia cukru

  • palenia papierosów i picia alkoholu przez duży odsetek kobiet

  • spożywanie tłuszczów uwodornionych

  • stosowania antykoncepcji hormonalnej

  • zanieczyszczenie środowiska substancjami zaburzającymi gospodarkę hormonalną, pochodzącymi z tworzyw sztucznych, które są wszędzie wokół nas i w nas.

Czy cellulit jest wymyśloną chorobą?

Niektórzy autorzy sugerują, że cellulit był francuskim chwytem marketingowym w drugiej połowie XX wieku, mającym na celu zwabienie kobiet do kupowania zabiegów i kremów na cellulit, nazywając cellulit "wymyśloną chorobą".

Rzeczywiście zgodziłbym się, że cellulit jest wymyśloną chorobą, ale nie z tak naiwnych powodów, jak sugerują autorzy.

Cellulit to schorzenie estetyczne (a nie "choroba", nie wszystko musi być medykalizowane) "wynalezione" przez sztuczny, nienaturalny, niezrównoważony styl życia świata zachodniego od 1950 roku (palenie papierosów, picie, alkohol, narkotyki, antykoncepcja hormonalna, plastikowe substancje zaburzające gospodarkę hormonalną, zanieczyszczenie powietrza, pestycydy, hormony i antybiotyki w pożywieniu, nadmiar cukru, tłuszcze trans, śmieciowe jedzenie, smażone potrawy, gotowe dania, jedzenie "na pocieszenie", przejadanie się, nadmierne spożywanie alkoholu, brak aktywności fizycznej/ćwiczeń, oglądanie telewizji, 12-godzinna praca za biurkiem, media antyspołeczne, wszelkiego rodzaju leki).

Nie obwiniaj posłańca ("cellulit"), jeśli nie podoba ci się przesłanie ("sztuczny styl życia niszczy nasze ciała").

Jest to odpowiednik twierdzenia, że rak i choroby serca (oba te schorzenia są wynikiem naszego nienaturalnego stylu życia) są "normalne" i "wymyślone". Nie są, są prawdziwe.

Są tak samo prawdziwe, jak aspekt zdrowotny (zatrzymywanie wody w organizmie, stany zapalne, zwłóknienia, nadmierne i ektopowe gromadzenie się tłuszczu) i estetyczny (wiotkość skóry i ogólny wygląd twarogu) cellulitu. Występuje on u ludzi Zachodu, którzy prowadzą sztuczny tryb życia, a nie występuje u ludzi w krajach rozwijających się, którzy prowadzą naturalny tryb życia. Tak samo jak choroby serca i rak.

Przestańmy być hipokrytami i okłamywać samych siebie.

Piękno może być w oku patrzącego, ale stany zapalne, zatrzymywanie wody i zwłóknienia nie są po prostu "normalne".

Tak więc cellulit ze względu na jego wszechobecność w zachodnich częściach świata może być uważany DZISIAJ za powszechny aspekt kobiecej sylwetki w tych częściach świata - a niektórzy mogą nawet uważać go za piękny.

Nie oznacza to jednak, że cellulit jest "normalny". W przypadku braku nadmiernego spożycia cukru, picia alkoholu, palenia papierosów, siedzącego trybu życia, nadwagi, hormonów antykoncepcyjnych, mikroplastiku lub wszystkich powyższych czynników, cellulit albo nie występuje, albo jest minimalny.

A wszechobecność cellulitu u dzisiejszych zachodnich kobiet nie oznacza, że cellulit nie jest niezdrowy i że nie powinniśmy nic z nim robić, ani - co ważniejsze - z przyczynami leżącymi u jego podłoża, ponieważ przyczyny te są również sprawcami większości chorób cywilizacyjnych.

Według licznych badań naukowych cellulit (czyli otyłość hipodermalna) i ogólnie nadwaga/otyłość charakteryzują się obrzękami, stanami zapalnymi, uszkodzeniami wywołanymi przez wolne rodniki, niedotlenieniem, glikacją i zwłóknieniem - zdecydowanie nie są to najzdrowsze zmiany fizyczne, jakie można mieć w swoim ciele.

Czy powinniśmy wszyscy zgodzić się na nazywanie cellulitu "zatrzymywaniem wody" lub inną politycznie poprawną nazwą, abyśmy mogli coś z tym zrobić?

Wiem, że słowo "cellulit" jest w dzisiejszych czasach czymś w rodzaju tabu.

W 2021 roku gazety i czasopisma bały się napisać o nim cokolwiek bez uprzedniego długiego, apologetycznego wstępu, że cellulit jest czymś normalnym, pięknym i miłym, do czego należy dążyć, wraz z wymienieniem 45 gwiazd z listy B, które "ogarniają" swój cellulit tylko po to, by zyskać kolejne piętnaście minut sławy.

Z drugiej strony, wiele osób, które twierdzą, że cellulit nie istnieje (błędnie), nazywa go zatrzymywaniem wody.

Może więc zamiast tego powinniśmy nazwać cellulit "zatrzymywaniem wody".

Retencja wody jest powszechnie akceptowana, jest czynnikiem przyczyniającym się do powstawania cellulitu i w rzeczywistości jest tym, co wiele kobiet eufemistycznie nazywa cellulitem od dziesięcioleci.

Chociaż jest to błędne określenie (zatrzymywanie wody jest tylko jednym z kilku aspektów cellulitu), może powinniśmy wszyscy zgodzić się na błędne , ale poprawne politycznie nazywanie cellulitu "zatrzymywaniem wody", aby poczynić pewien postęp i zmotywować miliony kobiet do podjęcia działań w tym kierunku i prowadzenia zdrowszego trybu życia, zanim będzie za późno, jak na poniższym zdjęciu.

W końcu większość ludzi, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, nie jest zmotywowana do zmiany niezdrowego stylu życia ze względów zdrowotnych (chyba że jest już za późno), a bardziej ze względu na atrakcyjność. Taka jest ludzka natura.

Przynajmniej w tym przypadku mamy poprawną politycznie nazwę, więc:

  • Nikt nie powie, że "zatrzymywanie wody w organizmie nie istnieje" lub że "zatrzymywanie wody w organizmie jest normalne" (nie ma nic normalnego w słabym krążeniu).

  • Nikt nie powie "jestem dumny z mojego zatrzymania wody", bo choć nie ma się czego wstydzić, nie ma też z czego być dumnym

  • Nikt też nie powie: "Kocham swoje zatrzymanie wody", bo nikt tak naprawdę nie kocha cierpieć z powodu czegokolwiek, w tym nawet niewielkiego zatrzymania wody.

A kto wie, może kobiety będą nawet brać udział w nocnych pięciomilowych spacerach lub podobnych wydarzeniach, aby zwiększyć świadomość problemu, który dręczy kobiety od dziesięcioleci. Ponieważ, nawet jeśli usuniemy tłuszczowy aspekt cellulitu, to zatrzymanie wody w organizmie i stan zapalny są głównymi problemami zdrowotnymi i związanymi z jakością życia setek milionów kobiet na Zachodzie.

To jest właśnie kobiece upodmiotowienie: rozpoznanie problemu, który dotyczy kobiet, a który wszyscy (mężczyźni i kobiety) omijają, oczerniają i ignorują, i zrobienie czegoś z tym, zamiast nienawidzić i zawstydzać inne kobiety, którecoś z tym robią.

Mój jedyny problem z nazywaniem cellulitu "zatrzymywaniem wody" polega na tym, że automatycznie doprowadzi to większość kobiet do tego, że zamiast zmienić swój styl życia na lepszy, będą wykonywać mnóstwo tymczasowo działających, ale na dłuższą metę nieskutecznych, manualnych masaży limfatycznych. Taka jest, niestety, natura ludzka. Większość ludzi wybiera drogę najmniejszego oporu.

Pracuję w tej branży od dwudziestu lat i zdecydowana większość kobiet, które cierpią z powodu zatrzymywania wody w organizmie, nie zadaje sobie nawet trudu, by zmienić nawyki żywieniowe i aktywność fizyczną, rzucić palenie i picie, schudnąć lub poszukać i zażyć któryś z wielu doskonałych suplementów diety wspomagających zatrzymywanie wody w organizmie. Po prostu instytucjonalizują się, rezygnując z masaży i/lub masaży limfatycznych.

Podobnie słowo "cellulit" popycha wiele kobiet do korzystania z tych niewiarygodnych, jednosesyjnych, cudownych "kuracji" oferowanych przez nieprawdopodobnie fałszywe typy i reklamowanych w tabloidowych gazetach i płytkich magazynach (oczywiście z obowiązkowym 300-sekundowym, apologetycznym wstępem o "kochaniu swojego cellulitu"), zamiast zmienić swój styl życia.

W ostatecznym rozrachunku wszystko jest więc takie samo...

"Cellulit nie istnieje".

Spójrz na zdjęcie powyżej. Nie można nikomu wmówić, że to, co widzi na własne oczy, lub to, co czuje właścicielka tych nóg, nie istnieje.

Widać, że na tych nogach jest mnóstwo stanów zapalnych, zwłóknień i obrzęków, a skóra najprawdopodobniej jest bolesna w dotyku. Do tego dochodzi wiotkość skóry.

Dla dwudziestolatka cellulit może być tylko drobnym i powierzchownym problemem estetycznym. Jednak po 30 latach prowadzenia niezdrowego trybu życia i zaniedbywania ciała cellulit staje się problemem zdrowotnym, co widać na zdjęciu.

Tak, cellulit to nie rak i nie zabija, ale gdyby zapytać właścicielkę tych nóg, nie zgodziłaby się z mantrą o "równouprawnieniu kobiet", mówiącą, że "cellulit nie istnieje i jest wymyśloną chorobą", i bardzo chciałaby mieć zdrowsze, nie bolące i nie obrzmiałe nogi.

I na pewno nie "kochałaby swojego cellulitu". Kochałaby siebie, kochałaby swoje ciało, kochałaby swoje nogi, ale nie kochałaby swojego cellulitu. Nikt tak nie mówi, z wyjątkiem "kampanierek" na Twitterze i gwiazd z listy B, które chcą zyskać kilka dodatkowych minut rozgłosu.

Problem polega na tym, że jeśli w wieku 20 lat będziemy ulegać poprawności politycznej i zaprzeczać istnieniu przynajmniej zatrzymywania wody w organizmie i stanów zapalnych, które są charakterystyczne dla cellulitu, to po pięćdziesiątce niewiele będziemy mogli z tym zrobić. Nie ma nic "wzmacniającego" w zaprzeczaniu w wieku 20 lat, po którym następuje zatrzymanie wody, stan zapalny i zwłóknienie w wieku 50 lat.

Oczywiście, nie u każdego cellulit stanie się tak obrzęknięty i zaogniony jak na zdjęciu, ale badania fizjologiczne wielokrotnie wykazały, że stan zapalny, obrzęk i zwłóknienie są integralnymi aspektami cellulitu, niezależnie od stopnia jego nasilenia. A stany zapalne, obrzęki i zwłóknienia nie są dobre. I kropka.

Jeśli więc zależy nam na naszym ciele, powinniśmy coś z nim zrobić:

  1. Zdrowe odżywianie

  2. Ćwiczenie / uprawianie sportu

  3. więcej chodzić

  4. Pić mniej alkoholu

  5. Rzucenie palenia

  6. Unikanie estrogenopodobnych substancji chemicznych zaburzających gospodarkę hormonalną zawartych w tworzywach sztucznych i antykoncepcji hormonalnej

  7. Przyjmowanie suplementów odżywczych

  8. I jeśli to możliwe: poddanie się dobrej kuracji antycellulitowej

  9. A jeśli to możliwe: stosowanie dobrego kremu na cellulit

Powinniśmy coś z tym zrobić, ponieważ cellulit nie jest abstrakcyjnym problemem estetycznym, który przybywa z kosmosu i nagle ląduje na czyichś nogach, jak chcą nam wmówić wojownicy o "równouprawnienie kobiet". To nie jest "konstrukt społeczny", jak mówią.

Cellulit jest przejawem naszego wysoce niezdrowego stylu życia i powinien służyć jako ostrzeżenie. tak samo jak duży brzuch u mężczyzn.

Podjęcie pewnych działań w związku z cellulitem (lub dużym brzuchem w przypadku mężczyzn), a mianowicie realizacja pierwszych siedmiu punktów powyżej, oznacza również podjęcie działań mających na celu zmniejszenie ryzyka zachorowania w przyszłości na choroby układu krążenia, cukrzycę, zatrzymanie wody w organizmie, raka, zapalenie stawów, chorobę Alzheimera i wiele innych chorób cywilizacyjnych. Pod względem stylu życia to jedno i to samo.

Chowanie głowy w piasek i udawanie, że te problemy nie istnieją, na wypadek gdybyśmy "stresowali" mężczyzn i kobiety, jest nieszczere.

A co, jeśli już teraz staram się prowadzić zdrowy styl życia?

Jeśli już prowadzisz zdrowy tryb życia, a cellulit nadal się pojawia (albo z powodu niekorzystnych uwarunkowań genetycznych, albo z powodu wcześniejszego niezdrowego trybu życia, który w pierwszej kolejności spowodował cellulit), możesz zrobić dwie rzeczy:

  • Albo poddać się kursowi zabiegów na cellulit / zastosować dobry krem na cellulit, który dodatkowo pomoże Ci poprawić zdrowie i wygląd Twojej skóry. Po prostu nie przejmuj się tym obsesyjnie, bo i tak robisz już wszystko, co w Twojej mocy, by zadbać o swoje zdrowie i wygląd. Nie ma nic złego w odrobinie cellulitu.

  • Albo nie rób nic innego, wiedząc, że i tak już robisz wszystko, co w Twojej mocy dla swojego zdrowia (przede wszystkim) i dla swojej skóry (w drugiej kolejności), i wiedząc, że nikt (mężczyzna, kobieta czy Ty sama) nie powinien obliczać Twojej wartości na podstawie wyglądu Twojego ciała. Nie ma nic złego w niewielkiej ilości cellulitu, a poza tym jest wiele innych aspektów ciała i osobowości, które są ważne w życiu.

Trudno o bardziej "body positive" niż to.

A co z młodymi dziewczynami, które mają problemy z pewnością siebie i stresują się swoim cellulitem?

Rada dla młodych dziewcząt jest dokładnie taka sama, jak ta powyżej, tzn. rób to, co najlepsze dla swojego ciała, prowadząc zdrowy tryb życia (punkty 1-7). Będzie to miało korzystny wpływ na Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne przez wiele następnych dziesięcioleci.

Ponadto, co najważniejsze, znajdź kogoś dojrzałego, z kim mógłbyś się spotykać i umawiać na randki, zamiast płytkich koleżanek i chłopaków, którzy oceniają Cię na podstawie wyglądu, a nie osobowości i treści Twojego charakteru.

I może zrezygnuj, albo bądź bardziej wybredna, z tych wszystkich śmiesznych mediów społecznościowych, zdominowanych w dużej mierze przez okropnych trolli. Nie potrzebujesz ich w swoim życiu, a najczęściej przynoszą one nieszczęście, płytkość, pretensjonalność i rywalizację społeczną.

Poza tym wszystko, co wiąże się z wyglądem, może wpędzić Cię w depresję i niepokój, zwłaszcza w mediach społecznościowych: Twój wzrost, kolor skóry, kolor włosów, ubrania, biżuteria i buty, makijaż, akcent, waga ciała, typ sylwetki, rozmiar i kształt pośladków, ust, nosa, zębów, oczu i cycków, noszenie okularów itp.

Nie wspominając już o iPhonie, samochodzie, domu, wakacjach, liczbie obserwujących na Instagramie, wielkości konta bankowego, statusie społecznym itd.

Nie ma innego rozwiązania tych problemów, niż zmiana zasad życiowych (co się liczy, a co nie), zamiana płytkich przyjaciół i znajomych na milszych i zminimalizowanie znaczenia mediów społecznościowych w swoim życiu.

To jedyna rozsądna rada, jakiej można udzielić, ponieważ świat nie stanie się w najbliższym czasie boskim, rozświetlonym niebem, w którym wszyscy anielscy ludzie głęboko się kochają i szanują za zalety swojego wnętrza. Płytcy ludzie i rywalizacja społeczna zawsze będą istnieć.

Poza tym nie jesteśmy duchami, mamy ciało, a więc wygląd ma znaczenie. Oznacza to, że kobieta (i mężczyzna) muszą dbać o swój wygląd, aby czuć się dobrze w "świątyni, w której mieszka ich dusza" i aby być atrakcyjnym dla innych ludzi i płci przeciwnej - taka jest ludzka natura. Dlatego cellulit, nadwaga, owłosienie na twarzy i ciele, ubrania, makijaż itp. mają znaczenie. Nie tłumaczmy tego, co oczywiste.

To, że niektóre młode kobiety (i mężczyźni, nikt nie mówi o mężczyznach; i osoby starsze, nikt nie mówi o osobach starszych) są niepewne siebie, nie oznacza, że powinniśmy zaprzeczać istnieniu czegokolwiek, co powoduje brak poczucia bezpieczeństwa u młodych/starych kobiet/mężczyzn. Albo że powinniśmy karać ludzi, którzy są dumni ze swojego wyglądu.

Nie zapominajmy też, że brak poczucia bezpieczeństwa u młodych ludzi zaczyna się w domu, gdzie brakuje rodzicielskich wskazówek, miłości i zasad życiowych.

Nawet jeśli stworzymy dyktatorskie, w 100% poprawne politycznie państwo niańczące, które będzie spełniać zachcianki wszystkich Twitterowych "działaczy" (Custodians Of The Only Truth), aby chronić ludzi przed nimi samymi i przed sobą nawzajem, ludzie i tak znajdą powody do niepokoju w związku ze swoim wyglądem, karierą, sukcesem finansowym/społecznym/osobistym, miejscem w świecie itd.

Co bym zrobił, gdybym miał cellulit

Gdybym miała trochę cellulitu, nie traciłabym z tego powodu snu. Osobiście uważam cellulit za uroczy i normalny element bycia kobietą we współczesnym świecie (podobnie jak większość mężczyzn). W rzeczy samej, zero cellulitu jest lepsze, ale odrobina jest absolutnie w porządku.

Oczywiście, gdybym miała dużo cellulitu, byłby to sygnał alarmowy o tym, jak zaniedbywałam swoje ciało przez ostatnie kilka lat.

I znowu, nie wpadłabym w panikę, ale wykorzystałabym to jako motywację do wykonania powyższych siedmiu kroków, choćby ze względu na zdrowie i kondycję, uznając, że jest to sygnał alarmowy dla złych nawyków, które wpływają na zdrowie całego ciała - nie tylko na wygląd. Nie możesz zobaczyć, jak zatykają się tętnice czy wątroba, ale możesz zobaczyć cellulit (lub duży brzuch u mężczyzn), który może służyć jako przybliżony wskaźnik i sygnał alarmowy, co dzieje się wewnątrz twojego ciała.

Gdybym mogła, poddałabym się również 6-12 sesjom dobrego zabiegu na cellulit, aby go poprawić, a następnie sesjom podtrzymującym co 4-8 tygodni, aby zapobiec jego nawrotom lub pogorszeniu.

Stosowałabym też i/lub dobry, skoncentrowany krem na cellulit, zawierający wiele aktywnych składników, które zwalczają różne aspekty cellulitu.

Zrobiłabym to wszystko nie dlatego, że od razu tak bardzo bym się martwiła, ale dlatego, że wiem, że jeśli teraz nie zadbasz o swoje ciało i nie będziesz przestrzegać niezdrowych nawyków, jutro twoje zdrowie i wygląd ulegną pogorszeniu.